Usiadłam właśnie na moim bujanym fotelu (który jakoś nie chce mnie bujać, musiałabym chyba ciężarki zainstalować) chcąc coś napisać i zaczynam jak nakręcona od: wiem, znów, dziś … I tak na końcu stwierdziłam że to nie mój dzień, jednak głowę przepełnia tyle słów że zaczęłam się o nią bać :-). Tak, o swoją głowę, może nie jest dorosła i idealna, baaa nawet nie jest w niej poukładane! Ale jest moja i tylko moja. Mogę sobie ją nosić z dumą lub niechęcią, patrzeć na nią, albo i nie, mogę wszystko, bo to moja nieposkładana główka z którą mieszkam już 38 lat. He, jak niewiele czasem do szczęścia potrzeba! Wystarczy mieć głowę i fotel bujany bez bujania.
-Wiesz że powinnaś wziąć się w garść?
– No wiem przecież że mam się wziąć! Ale przepraszam, w jaką garść?
– Po prostu w garść!!! Głucha Jesteś?
-Nie jestem głucha przecież! Ale nie wiem co to jest po prostu garść!!!…
Denerwuje mnie jak nigdy nikt, ale tylko z nią (moją nieposkładaną głową) czuje się szczęśliwa. Miłego cokolwiek teraz jest 🙂 cmokam