Przechowalnia
„Przechowalnia” to takie miejsce pełne najrozmaitszych krzywd jakie dostają od losu dzieciaki, czekając na wyrok systemu który kierując się tzw „dobrem” zna je zapewne tylko z definicji. Czeka się tam na miejsce w domu dziecka, poprawczaku, na rodzine zastępczą, adopcje, powrót do domu (czymkolwiek on jest).
Są tam nastolatki i maluchy, zdemoralizowane i skrzywdzone a każde z nich ma swoją historię, nie znam wszystkich za to mogę opisać te które poznałam będąc sama w miejscu gdzie światło nie dochodzi.
Kiedy się tam trafia najpierw zamykają w izolatce na trzy dni, w tym czasie starsze dzieciaki mające już swoją pozycje w hierarchii obmyślają plan jak zdeptać nowego aby był im posłuszny. Można się poddać lub walczyć, walka w tym przypadku jest trudniejsza z samego faktu iż psychika dziecka wyrwanego z środowiska jakie zna (nie ważne czy dobre czy złe, ważne ze znane) jest krucha i kompletnie rozchwiana, ja walczyłam.
Początki są ciężkie bardzo, boisz się zasnąć czy usiąść w miejscu nie należnym tobie, zabierają jedzenie, w oknach wszędzie kraty, i co noc przeraźliwy płacz maluchów przywożonych radiowozem (widok rocznego, dwu lub trzy latka kurczowo trzymających się swymi małymi rączkami Panów policjantów i dławiących się własnym płaczem pozostaje w pamięci na zawsze).
Przejdźmy dalej gdyż opisując wszystko co w pamięci i sercu musiałabym spędzić na pisaniu mnóstwo czasu a sama nie lubię czytać niekończących się opisów. W czasie kiedy byłam jedną z nich (niechcianych, wygnanych, odebranych) poznałam historie dzieciaków znajdujących się podczas mojego pobytu ale opisze tylko trzy ponieważ musiałabym napisać książkę (a raczej się do tego nie nadaje). Dziewczyna numer 14 wyglądała jak chłopak, wystrzyżona na jeżyka o ogromnych lazurowych oczach, bardzo ruchliwa, nerwowa, z napadami lęku nie pozwalająca nikomu się zbliżyć do siebie. Paliła ogromną ilość fajek i połykała każda tabletkę jaką znalazła. Trafiła tam po tym jak odebrano ją rodzicom którzy najzwyczajniej sobie nie radzili z jej ucieczkami, niby taka zdemoralizowana jak to łatwo określają (tu swoją myśl zostawię u siebie). Numer 14 wcale nie był tak zdemoralizowany, tylko pełen strachu, bólu i nienawiści bo wciąż nosił w sobie tamten dzień w którym kilku starszych od niej chłopaków brutalnie biło i gwałciło aż straciła przytomność…
Dziewczyna numer 5 blondynka bardzo ładna jak z obrazka i bardzo agresywna wręcz bezustannie, nie potrafiąca się uśmiechać. Numer 5 to dziecko które widziało jak ojciec alkoholik katował jej matkę, do ostaniej łzy zmieszanej z krwią, do ostatniego oddechu.
Numer 3 to chłopczyk mający cztery latka blady i nie mówiący, to dziecko które w ciężkim stanie zostało odebrane rodzicom oprawcom. Pomimo tego co przeszedł każdego dnia jego niemy krzyk spragniony był miłości.
Dlaczego o tym pisze ?
„ Przechowalnia” to miejsce pełne sprzeczności ,miejsce w którym znajdują się bezradne istoty których nikt nie uczył wartości, szacunku nikt nie pokazał czym jest miłość, troska o drugiego człowieka. Jednak pomiędzy nimi istnieje niewidzialna nić braterstwa, jeśli jedno z dzieci zawini wszystkie poddają się karze. Któreś dostanie z zewnątrz paczkę to dzieli się z każdym po równo, wyobraźcie sobie tabliczkę czekolady podzieloną na 46 kawałków…
Dzieci które dla jednych są niczym innym niż „patologią” z góry skazane przez stereotypy na odrzucenie, jednak te dzieci maja w sobie ogromna siłę przetrwania i doświadczenia życiowego. Numer 5, 14, 3 i wiele innych to rodzina, to suma bólu, cierpienia i smutku, to dom.